GDAŃSK Zmieniające się oblicze miasta
Czasami zastanawiam się, jak wielu z nas w ostatnich latach, gdy mówimy, że jesteśmy z Gdańska, słyszy – wypowiadane z nutą zazdrości – słowa, że to nie tylko piękne, ale też wyjątkowe miasto? Rozmówcy podkreślają, że tutaj jest inny klimat – i to wcale nie ten nadmorski (choć on też się liczy), ale społeczny, czy nawet polityczny. Inaczej się tutaj myśli, swobodniej żyje, jest więcej wolności, otwartości, tolerancji… Podkreślają, że miasto jest dla nich demokratycznym fenomenem, ale jednocześnie dodają, iż w związku z tym ciążą na nim dodatkowe zadania i zobowiązania.
Zgłaszają swoje oczekiwania, że powieje „wiatr od morza” – mają bowiem nadzieje na poruszenie obywatelskie, na nowe idee i demokratyczną falę.
W jakiejś mierze nas te opinie i zgłaszane niekiedy bardzo wprost oczekiwania nie dziwią, bo przekonanie o szczególnym, wolnościowym i demokratycznym posłannictwie Gdańska jest nieusuwalną częścią jego wizerunku, a także silnym rysem pozytywnego autostereotypu gdańszczan, co zresztą potwierdzają nasze badania, które nie tak dawno prowadziliśmy. Jest to zresztą historycznie uzasadnione i wcale nie widać, aby się mieszkańcy miasta od tego dystansowali. Wręcz przeciwnie.
